tfurca.
tfurca >> zjadacz >>
***
... potrzebował tego, jak niektórzy tego aby rano napić się kawy czy zjeść garść mineralizowanych tabletek lub zapalić papierosa. po prostu miałby zły dzień gdyby tego nie zrobił. musiał?! chciał. pożądał tego codziennego wydarzenia odkąd przestał mieć i miewać sny. na początku myślał, że to chwilowe i przejdzie, jednak po roku poszedł pierwszy raz do lekarza. ci doktorzy, a bywał u wielu, nic mu nie pomogli choć próbowali wszystkiego swymi czarami-marami, tabletkami, psychotropami, urządzeniami... żadnych postępów i zirytowany pacjent przestał do nich uczęszczać, bo nie byli w stanie mu pomóc. chciał już się z tym pogodzić i nawet zaczął nawet myśleć o najgorszym. zadzwonił do notariusza wtenczas, by spisać testament. zrobił to bardzo wcześnie rano ? przestał mieć pewne wyczucie czasu ?, wpadł zatem w sen temu człowiekowi, który mimowolnie zaczął opowiadać swe senne dotychczasowe przygody. notariusz po prostu myślał, że to wciąż sen i tak ma być, ma streścić co było wcześniej. (mi wielokrotnie się to zdarzyło, że wydawało mi się, że przez telefon z kimś rozmawiam, a to było w rzeczywistości ... )
od tego dnia życie naszego bohatera znów nabrało sensu. rozpoczął swe normalne życie, uzupełniając swe codzienne poranne oblucje o punkt dotyczący wysłuchania czyjegoś snu. skonsumowania go niczym przedśniadaniowy przysmak. zamykał wtedy oczy i poddawał się tej czyjejś podróży. czasem nawet były to o wiele lepsze zdarzenia niż jego własne, za czasów kiedy miewał własne sny. doszedł do wprawy w wyciąganiu z ludzi ich przeżyć, robił zadawając umiejętnie pytania. stał się zjadaczem i prawdę mówiąc nie robił nikomu nic złego, bo przecież i tak w dziewięćdziesięciu procentach zapominamy swe sny. nasz milutki pożeracz dokształcił się na temat snów, stał się omnibusem w tej części wiedzy ? perfekcjonistą. przeczytał wszystkie książki na ten temat: senniki, naukowe opracowania, teorie oraz idee, nawet sięgnął po wykłady szarlatanów. najbardziej lubił wskakiwać ludziom w trakcie fazy REM, wtedy najwięcej się działo. był szczęśliwy i mógł nad tym oczywiście panować. jeśli chciał odczuć i przeżyć uniesień religijnych dzwonił do księży i sióstr zakonnych, do papieża było bardzo trudno się dodzwonić albo miał przeważnie wyłączony telefon co było rozsądne. jeśli potrzebował wskoczyć do snów erotycznych i perwersyjnych, miał całą gamę numerów telefonicznych począwszy od drobnych kurewek, eleganckich dam, prostych roboli i miłych dżentelmenów, a skończywszy na młodzieńcach i dziewczęciach, którym co dopiero skoczyły hormony do głów. jeśli chciał wydarzeń sportowych, byli kibice i sportowcy; wojennych walk ? żołnierze, horrorów ? pacjenci świeżo po wypadkach, łez wzruszeń ? nowożeńcy i tatusiowie, ci którym co dopiero urodziło się dziecko. było wszystko i to w zasięgu palcy i klawiszy cyferblatu jego telefonu...
jest ranek pewnie gdzieś teraz zjadacz snów dzwoni, by się nasycić i dobrze zacząć dzień ? może właśnie dzwoni do ciebie ... sny to ważna, rzecz !!! nieprawdaż???
***
PO KOSZMARNEJ NOCY, STYCZEŃ 98
... have a good sleep tsy