tfurca.
tfurca >> spotkanie >>
***
... to musiało stać się na ŁYSEJ GÓRZE, no bo gdzie indziej dochodzi do spotkania
szamanki i czarodzieja. prawdopodobieństwo jest większe niż 0.7 ponieważ to
wygląda tak jakbyśmy dyskutowali czy w mrowisku wpadną na siebie dwie mrówki.
ŁYSA GÓRA to symbol wolnomyślicielstwa, czarnej i białej magii, szamaństwa,
ziołolecznictwa, chiromancji, wróżkarstwa oraz różdżkarstwa. symbol sfery
poza materialnej. zatem nic wielkiego i nic nienaturalnego się nie stało.
tak miało po prostu być, jednak w tym przypadku było coś fascynująco ciekawego.
to nie była KARMA dla psów.
ta szamanka i ten czarodziej byli, że tak powiem, pozytywnymi charakterami.
ubierali się na biało, pachnieli kolorem białym, skóra ich była rażąco jasna
w każdym zakamarku, poza paroma miejscami erogennymi - byli biali po prostu.
positive vibrations. jak to wszystko się odbyło i co było potem o tym dalej...
takie związki międzyludzkie (ponadludzkie) bywają czasem właściwe w swej przypadkowości, a może nawet można stwierdzić należy, że zawsze pokrewne dusze powinny spotykać się. wiele dobrego z tego wynika. przestrzeń nowa się kreuje, a w niej mocniej i głębiej zachodzą procesy powstawania idei i myśli. z dwojoną siła i podwójną pozytywną energią nasze umysły podróżują, śnią, odczuwają ... emocje podkręcają nasze zadowolenie, a zadowolenie wpływa i wzbogaca nasze emocje. kołowrót spiralny zwrócony i wkręcający się do góry. liście zaczynają być drzewami, drzewa przekształcają się w bezkresne puszcze i knieje. twój kawałek koronki zaczyna być ubiorem ciebie całej, jeden twój włos i widzę twe łono. pojedyncze słowo i widzę całe zaklęcia, opowieści, grafiki. zjednoczenie pełne. umysł, dusza, ciało ... zgodzili się na to oboje. zajęli swe miejsca w tej przestrzeni na tym samym poziomie. partnerstwo bez zbędnej dominacji. każde podchodzące do drugiego istnienia z wielkim szacunkiem. chyba wszyscy o tym marzą w chwilach najskrytszych, by móc ciągnąć i być pociąganym. by rozwijać swe skrzydła, a nie mieć ich ucinanych i piór czasem wyrywanych w nadmiarze. czułość, prawość, wiara słowa brzmiące prawdziwie u pradawnych mistrzów, dziś pustymi są. szekspir william obraził by się. dlatego znamienite spotkanie ich stało się, brzmiące może naiwnie czy infantylnie. lecz wielkie rzeczy tak właśnie istnieć zaczynają. ot tak ...
po co ??? po to aby.
spotkanie czarodzieja i szamanki. umysły czyste. dusze piękne. ciała pożądliwe pieszczot i dotyku. on młody ze znajomością zaklęć kilku i to podstawowych, jak zmiany pogody (często czarował, by śnieg padał, bo ona lubi białą zimę ...), kolorowanie, trzecie oko widzące wszystko. miał jak to przystało na czarodzieja wielką księgę zaklęć, gdzie były pozostałe czary-mary. ona natomiast, szamanka równie młoda, jak on, a nawet trochę młodsza (za tydzień jej urodziny ...) posiadała woreczek, w którym różne maści, zioła, psylocypki chowała. siły magiczne przeto połączone. szalone ... czysta alchemia natury to spotkanie zatem było.
***
czarodziej doctorus sysło
wrocław dn. 15.12.1997