tfurca.

 

 

tfurca >> rewolwer>>

***

... siedział w swoim pokoju; palił papierosa, ostatniego z paczki zaczętej pół godziny temu. gdy skończył, wstał ze swego fotela ustawionego do okna (po to by podziwiać panoramę swego miasta: XXXXXX ) podszedł do szuflady, otworzył ją i wyciągnął rewolwer sześciostrzałowy, pozłacany. lubił go bardzo. często trzymał w dłoni, niby to bawiąc się groził swemu odbiciu w lustrze. twarz LUDZIKA wtedy była tępa, jakby nic nie wyrażała. teraz też miał taką właśnie twarz. poczekał aż jego pozłacany rozgrzeje się w dłoni nabierze ciepła typowego dla ludzkiej ręki. gdy tak się już stało, wyszedł z domu. nie zamknął w tym pośpiechu nawet drzwi. ruszył w miasto swe zabijać gangrenę zżerającą pozytywną energię. ten syf był wszędzie wystarczyło się porozglądać dookoła głowy zawieszonej na szczycie tułowia. ludzie byli zarażeni, rośliny umierały, chmury były czarne, kościoły spalone, księgarnie nieczynne, bary mleczne wysadzone, itp. itd. po prostu dookoła panowała "znieczulica materialismuss praecox devil deo". podniósł rewolwer, swój pozłacany, i zaczął mierzyć do gada z rodziny najgorszych choróbsk ludzkości. trwało to chwilę, a trzeba wiedzieć, że w dobrych opowiadaniach horrorowych jeśli się pojawił w akcie pierwszym rewolwer (tu: patrz wyżej ) to w akcie drugim rewolwer powinien być należycie wykorzystany.
chwila minęła dość szybko i LUDZIK zrobił to, co miał zrobić: strzelił. trzeba przyznać, że strzał ten był wyborny. najlepsi z najlepszych tak nie potrafią, a tu nasz bohater po prostu to zrobił ale co on takiego w ogóle zrobił ???
on wygrał na strzelnicy (trafiając w sedno sprawy) maskotkę, maskotką tą była dojrzała kobieta o cudownych kształtach, do tego wszystkiego jeszcze nie posiadała nałogów ...

***

PODOBIEŃSTWO OSOBY NIE PRZYPADKOWE
CZAS: LATO MŁODOŚCI ROKU PAŃSKIEGO
MIEJSCE: NIE-WESOŁE MIASTECZKO
AUTORZY: tsy & RZECZYWISTOŚĆ ....

[powrót]