tfurca.

 

 

tfurca >> ręce >>

***

... gdy zobaczył jej dłonie, to ogarnęło go przyjemne uczucie zadowolenia - ten moment zauważenia, trącenie niczym trzask przy łamaniu się nie- istniejącego paznokcia ... od razu spostrzegł jakby obok, wewnątrz, przy, ponad: wiele innych obrazów. tą całą otoczkę: ciało astralne, paznokcie, zbliżenie ich struktury pod mikroskopem elektronowym, pielęgnację skrupulatną przez minuty, ich wzrost powolny. zobaczył też akt nabywania tych srebrnych cudownych pierścieni i obrączek, wybieranie i zastanawianie się, kąpiel dłoni, gładź jej, linie papilarne odczytane z odcisków palców zrobionych w powietrzu, ... szczegóły. skąd to wynikało, ta zdolność horyzontalnego widzenia ? nie wiem. Może jakaś mutacja genów i chromosomów, a może to była zdolność wyćwiczona do maksimum po wielu latach osiągnięta: mega postrzegalność wyobraĽni opanowana przy patrzeniu na liść i widzeniu całych połaci lasów lub obserwacji pióra ptasiego i nie możności ogarnięcia zastępów ptasich nad głową ... nie wiem.

ważny był sam fakt stania się, zauważenia jej dłoni. to było naprawdę bardzo miłe. bardzo. bardzo. bardzo. ... wyśmienite. nie mógł zresztą spać tej nocy wtedy, w piątek, śniły mu się niesamowite historie ? już dawno nie ... cóż?! te dłonie, ręce, paznokcie, opuszki, skórki i ich brak dotykały go misternie; były tlenem w powietrzu, oddechem, zawirowaniem atomów - tylko delikatnym i pięknym zawirowaniem, a nie jakimś żadnym masakrującym wybuchem atomów, fu! muskały idealnie tak niepozornie, a jednak ... poddawał się temu bez sprzeciwu (no może był niewielki sprzeciw wewnątrz, ale bardzo niewielki, śladowy ...), bo cóż innego mógł-chciał zrobić. on cały był zamknięty w dotyku jej dłoni. hmm. [...]

***

tsy, WROCŁAW .10.98
dłonie bogini przed oczyma ...

[powrót]