tfurca.
tfurca >> podbój >>
***
wybiła ta godzina, o której zawsze ZYGMUND wychodzi na miasto...
wychodzi na podbój miasta swoim chwiejnym pijanym krokiem (nadmienić tu trzeba, że ZYG jest alkoholikiem klasycznym - tak niestety czasem bywa w dzisiejszych wspaniałych czasach), tuż przed wyjściem na ulice zapala taniego papierosa na schodach, jeszcze parę stopni i już jest na zewnątrz - chłonie nozdrzami zapach okolicy, od wczoraj go nie wąchał wciąż tego samego niezmiennie ? constans; przypomina sobie te lata odkąd może sięgnąć pamięcią: przedszkole, szkołę podstawową odrapaną i brudną, zawodówę gazowniczą ... SYF jeden wielki chaos i syf, syf i chaos, chaos i syf ... zatem: on wychodzi na podbój - może komuś coś podbije na przykład oko albo jemu coś odbiją na przykład nery ... kogoś zabije, zgwałci sobie jakąś nieletnią, co to aż się prosi by ją zaliczyć, zapoda może trochę "dykty" lub czegoś jeszcze tańszego, a na koniec pewnie usiądzie na ławeczce swojej, zapali papierosa i popatrzy na świat cały; duży jest ten świat, ogromny można by rzec, potwornie olbrzymi ...
***
Z OBSERWACJI LUDZI DNA ... TSY