tfurca.
tfurca >> pipka >>
***
... była pewna kobieta pięknej swej urody i pewna siebie, imienia nie pamiętam, nazwijmy ją Xana. z zewnątrz wygląda normalnie, wszystko miała na swoim miejscu - nie jeden mężczyzna zapatrzywszy się na nią miał kłopoty, czy to stłuczka samochodem, czy wpadnięcie na słup na chodniku pełnym przestrzeni, czy ochrzan narzeczonej lub żonami o ignorowanie ich w jej obecności. jednak jej inność była wewnątrz tak cudownego i niespotykanego ciała, miała ona większość organów wewnętrznych kompletnie poprzestawianych i w całkiem dziwnych miejscach usytuowanych - taki kobiecy wybryk wewnętrznej natury. montesqiusz powiedział kiedyś, że kobiecie, damie wystarczy na dzień kromka chleba i dwa komplementy; tak też było z Xaną mało jadła i słuchała komplementów od naiwnych mężczyzn, którzy myśleli, że to na nią działa. tajemnica jej potwornej osoby mieściła się w środku tak urzekającego ciała: jej otwór gębowy i początek układu pokarmowego znajdował się w jej łonie, skarbie kobiecości, a jej przysmakiem były męskie członki. udawała przed samcami swoją słabość do nich i codziennie brała sobie kochanka, który obnażał się przed nią, zatapiał swego olbrzymiego fallusa aż po jej koniec cipki, a następnie świdrował nic nie przypuszczając, że przy wytrysku swego nasienia straci swój atut męskości będąc skonsumowanym przez usta niby modliszki mieszczącej się w jamie kobiecej naszej pięknej i zgubnej Xany. bardzo ją to radowało i przyprawiało o dreszczyk emocji, zachowywała się niczym matador katujący powoli i w ekstazie podnieconego tłumu byka. orgazm był wszechmocny; dobrze, że apatyt miała niewielki i na dzień wystarczał jej jeden dorodny kutas.
uważajcie na nią, spotkanie z nią jest śmiertelne - mężczyźni później ginęli
z wykrwawienia się mdlejąc przy tym od bólu niemiłosiernego. Xana gdzieś chodzi
po naszym mieście i poluje będąc głodną, szuka dorodnych okazów męskości.
***
miejsce: gdzieś w kraju
czas: teraz, w roku A.D.1997
autor: uniknął cudem pożarcia