tfurca.
tfurca >> non-toxic >>
***
MUSS ES SO SEIN?
ES MUSS SO SEIN ...
ES KONNTE AUCH ANDERS SEIN.
hmmmmmm. chciałem dobrze. pojawiłem się by JĄ uratować we właściwym czasie, w tym czasie - koniec XIX wieku i już zaraz XX wieku. byłem rycerzem, pogromcą pająków i wszelakiego robactwa, a na mojej tarczy zagościł piękny herb: dusza ma i duża głowa; serce też tam było tylko takie schowane i nie zauważone przez nikogo. wojownikiem byłem chyba wrażliwym, teraz to rzadkość. hmmmm. takie czasy niestety - każdy tylko myśli o sobie, nie o innych. oczywiście byłem świadom, że mogę polec na szczerym polu ale zginąłbym w walce pozytywnej i honor mój (staroć) zostałby uratowany. ryzykowałem. kto nie ryzykuje, ten coś tam - nie pamiętam teraz... musiałem zaryzykować, nic się nie działo dobrego ostatnio, leciało do dołu mi wszystko, zatem ta szansa pojawiła się w samą porę. ruszyłem. powstałem ze stagnacji. zbroja na mnie połyskiwała w słońcu. naprzeciw JEJ złym toksycznym duchom się wybrałem... chciałem je zgnieść bezlitośnie. na mojej szyi powiewały pani mego serca zapachy ładne - to podnosiło mnie na duchu. byłem gotów na wszystko. ważne było to, że znów walczyłem - znów byłem sobą, naprzeciw przeciwnością pierś swą wystawiałem. kochałem to, swąd spalonych ciał i napalm o poranku...
pokonałem je. to był niespodziewany sukces. uratowałem JĄ. dzięki ci Boże, stokrotne dzięki. tak było, wierzcie mi proszę... w wielu ludowych pieśniach mnie chwalili.
hmmm. pojawiłem się by JĄ uratować, pojawiłem się by SIEBIE uratować ?! dobrego zakończenia niestety nie będzie - życie i jego realia są takie jakie są. zapytajcie o szczegóły JĄ ...
***
WRO. listopad 1999.
bolało, czasem boli ...
delinearit: TSY.