tfurca.
tfurca >> nikt >>
***
kim ja jestem? hmmmmm...
NIKIM. nic nie znaczę. potencjał duszy, serca, wyczucia smaku, intelektu powie i uczuć garść za nic mają możni tego świata. pieniądz fenicjan (idealistyczny niczym idee fixe) rządzi wokół i wszystko, wszyscy stają się wyrachowani. nie ma szczerości, prawdy, wierności zasadom i oddania. boimy się tego... inni układają się tak jak wiatr wszechświata zawieje, bez zastanowienia w dodatku. byle zaspokoić swoje zachłanne i nienasycone zawsze: EGO. zabić trzeba ALTRU, zagłuszyć dobre pozytywne wibracje ... walczę z tym wszystkim od milionów lat-sekund. i nic. wciąż nic. zawsze. tylko śmiech, kpina, sarkazm, ironia, rozczarowanie, porażki, potknięcia, kopniaki - don kiszot i jego nędzne wiatraki z papieru.
byłem nikt przez chwilę ... pół roku chyba, może dłużej.
NIKT... (jej szept))
nikt tak o mnie się nie troszczył
nikt tak mnie nie całował
nikt tak do mnie i o mnie nie pisał
nikt nie miał do mnie tyle cierpliwości
nikt nie chodził na zakupy, tak ... nikt nie poznał mej duszy, nie umiał
nikt nie widział tego co czuję
nikt nie chciał czuć mnie
nikt nie dał mi tylu pięknych rzeczy mater i nie mater
nikt mnie tak psychicznie nie pożądał
nikt ze mną tak nie rozmawiał, śmiał
nikt nie kupił mi pączków, oprócz CIEBIE
hmmm. no, ale cóż skończyło się. moment to był i wtenczas mogłem powiedzieć, a zapomniałem, niczym doktor faustus: "werweile doch! Du bist so schon!" no i straciłem swój pęd znów...
***
przed milenijne rozterki.
Wro-1999. tsy ......