tfurca.

 

tfurca >> konquista >>

***

... jego marne życie było wyznaczone kolejnymi miłosnymi podbojami, taka droga przed siebie bez zatrzymania na stałe, gdzie chwilowymi przystankami były płcie piękne i powabne. to były wyspy na wielkim morzu nudnego dla niego życia i on to po nim swobodnie sobie żeglował zawijając po wielokroć do różnych portów i przystani. szukał tymi swoimi oczkami błękitnymi kolejnej swej ofiary, którą mógłby zdobyć i usidlić swym umysłem. był przez to jakby naznaczony, ale czuł się wyśmienicie, nie rozumiejąc swego zagubienia w tym swoim bezkresnym świecie. potrzebował czas cały dowodów swej męskości i skalpów z kobiecych łon, pachwin, fryzur, które zawieszał na swym fallicznym maszcie. zdobywca. konkwistador z czasów podbojów obu ameryk. barbarzyńca choć gentleman cała gębą. dzięki temu, że posiadł wiedzę na temat kobiet i ich spraw doczesnych był bezlitosny oraz bezduszny. liczył się tylko cel, nigdy też nie brał jeńców, ani niewolników. natomiast rannych dobijał osobiście mówiąc milutko: ?przepraszam złotko, ale już czas na mnie - nie zadzwonię już do ciebie więcej ... chyba to nie to o czym marzyłem skarbie, wybacz mi, pa ... to ostatnie chwile, przykro mi ale muszę już iść ... itd. itp.?

dla niego swoistą sztuka przetrwania była właśnie ta gra. skrzywiona mistyka i wiara bezsercego zabójcy niewinnych niewiast. nauczył się zasad tej walki z kobietami i o kobiety z feministycznych pism, poradników, brukowców które to leżały tonami w jego rodzinnym domu. wczytywał się w nie maniakalnie, wręcz uczył się czasem ciekawszych fragmentów na pamięć. podobało mu się zdobywanie informacji na temat przeciwnika i niejednokrotnie ta pseudo-wiedza pomagała mu przetrwać sytuacje ekstremalne. uczył się też codziennie od mistrzów bezduszności i oziębłości, których pełno było dookoła. chadzał czasem do perfumerii by poznać i nauczyć się rozróżniać wszystkie zapachy kobiecych perfum. trzy dziennie do nauki były swoistą normą. był mistrzem tej sztuki walki ...

co się z nim stało ??? dostał zawału serca w wieku 28 lat. to co zmagazynował wewnątrz siebie, zabiło go. śmieszne, bo wszystkim wydawało się, że to po nim po prostu spływa jak deszcz. i nawet nie były potrzebne złorzeczenia wielu tysięcy kobiet dotkniętych i naruszonych przez niego, człowieka bez duszy i uczuciowości, ostatniego konkwistadora tego świata ... ku - pa - mięci

***

na rzecz zmian ku przestrodze sowitej
wrocław wrzesień 1997, tsy ...

[powrót]