tfurca.
tfurca >> brzemię>>
***
pewna pani, mieszkająca w moim bloku, była szczęśliwą osobą ... (szczęśliwą do czasu-ale o tym potem) dnia pewnego dowiedziała się, że jest w ciąży choć była dziewicą dotychczas i nadal po tym incydencie, taka niby to niepokalanie zapłodniona ... coś nie tak, a jednak. zatem się stało, narzekania się skończyły i szlochy - rzeczywistość wróciła do norm określonych od lat w pismach, ludzie przestali się dziwić. ta pani, też się uspokoiła po prostu się przyzwyczaiła!!! jednak z czasem okazało się, że ciąża ta nie jest najzwyklejszą pod słońcem - ona była długoterminowa, niczym u słoni czy też u wielorybów. w ciągu czasu wyszło na jaw, że jest gorzej niż Ľle. okres brzemienia był bezterminowy, zarodek rozwijał się w zwolnionym tempie, a nawet czasem sobie przystawał, żeby odsapnąć albo nawet ni stąd ni zowąd się troszeczkę cofał ... lekarze i mózgi tego świata z innych branż byli bezsilni, opinia publiczna przemilczała ten przypadek.
codziennie mijam tą panią w windzie. już musi jeĽdzić w windzie towarowej - ta osobowa stała się już za mała i za często się psuła (nie wytrzymywała obciążenia). nasza pani nawet mimo wszystko nie zbrzydła i jest pogodna. często się uśmiecha, jednak jest to uśmiech mieszany lub nawet zmieszany. po prostu co tu dużo mówić: INNY
***
TSY'95